Forum www.kow.fora.pl Strona Główna www.kow.fora.pl
Forum gry bitewnej Kings of War
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Turniej w Łodzi na 1500 pkt - 20 listopada
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kow.fora.pl Strona Główna -> Turnieje i wydarzenia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackout_sys




Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 51
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 14:16, 21 Paź 2016    Temat postu:

Szczerze mówiąc, to poza dodatkowymi scenariuszami, ten dokument raczej dla nas nic nie wnosi. Blokuje on głównie exploity w rodzaju spamowania tej samej jednostki czy też wykorzystywania zawsze lataczy do noszenia kanterów.

Może i ma to sens na dużej scenie turniejowej, ale w naszym przypadku dzieli nas tylko odległość - metafizycznie jesteśmy grupką lokalnych entuzjastów grających po domach, gdzie power gaming nie ma racji bytu Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MiSiO




Dołączył: 30 Wrz 2016
Posty: 57
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:47, 21 Paź 2016    Temat postu:

Wnosi o tyle, że nie będzie spamu Lightning Bolt'ów, sojuszniczych Ogre shooters z +1 to hit i sojuszniczego Przeklętego Faraona ze skrzydłami, bo ma DEF 5+.

Również ograniczenie dla lataczy jest bardzo sensowne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackout_sys




Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 51
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 14:59, 21 Paź 2016    Temat postu:

Ale jakie ograniczenie na lataczy? jest jakiś limit na deployment? Nie umiem znaleźć takiego zapisu - jedynie o gubieniu latania przy noszeniu skrzynek i byciu zdezorientowanym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MiSiO




Dołączył: 30 Wrz 2016
Posty: 57
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:04, 21 Paź 2016    Temat postu:

Chodzi o dezorganizacje latającej jednostki w walce wręcz - trafi latanie. To powoduje, że nie może sobie wylecieć z walki. np. Writghty, które lecą za wroga, odwracają się i dostają Surge, robiąc szarżę na plecy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
scoutmaster




Dołączył: 10 Sie 2016
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:05, 21 Paź 2016    Temat postu:

ciekawa jest formą grania na czas w tym dokumencie ale jednak trochę stresująca Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez scoutmaster dnia Pią 21:06, 21 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MiSiO




Dołączył: 30 Wrz 2016
Posty: 57
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:00, 22 Paź 2016    Temat postu:

Zegar szachowy to dodatkowy element planowania. Zarządzanie czasem. Brzmi fajnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yergin




Dołączył: 07 Wrz 2016
Posty: 37
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob 14:04, 22 Paź 2016    Temat postu:

Wydaje mi sie ze jeszcze za wcześnie na wprowadzanie czasowych tur albo dodatkowych zasad turniejowych. Pamietajmy ze mamy sporo nowych graczy. Nie ma co wprowadzać hardcore'u 😉

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MiSiO




Dołączył: 30 Wrz 2016
Posty: 57
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:08, 23 Paź 2016    Temat postu:

W takim razie muszę na gwałt kupować ogry i faraonów! Smile

A serio to jak nie ma potrzeby to nie ka potrzeby. Ja nie lubię spam list, wiec mnie to nie dotknie i tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yergin




Dołączył: 07 Wrz 2016
Posty: 37
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Śro 13:33, 26 Paź 2016    Temat postu:

Przypominam o rozpiskach na mail do mnie i zgłaszanie zainteresowanych (dopytajcie znajomych) Smile

Czy ktoś jeszcze potrzebuje wydrukowane artefakty?

Może je wydrukować i pociąć w lepszej jakości niż domowa drukarka?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MiSiO




Dołączył: 30 Wrz 2016
Posty: 57
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:00, 26 Paź 2016    Temat postu:

Właśnie - przedmioty - swoje raczej postaram się dopasować do formatu CCG, żeby w koszulki wsadzić.

Rozpiski - gotowe ale nie sprawdzone, więc czekam z wysłaniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
murmandamus
Administrator



Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 69
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Radom

PostWysłany: Śro 14:32, 02 Lis 2016    Temat postu:

Odemnie 2os dopiero bliżej turnieju wyślę rozpiskę bo jeden jest rczej pewny , drugi może nieco mniej ale też raczej pojedzie. Trzecia os stawiam na 40-50%(Nie było go na Radomskim)) W każdym razie też myślę o następnym po łodzi w Grudniu w Radomiu znowu.(tak z wyprzedzeniem by myśleć)

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez murmandamus dnia Śro 14:33, 02 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackout_sys




Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 51
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 14:40, 02 Lis 2016    Temat postu:

Zrób dwudniówkę to zawitam!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yergin




Dołączył: 07 Wrz 2016
Posty: 37
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Śro 14:41, 02 Lis 2016    Temat postu:

murmandamus napisał:
Odemnie 2os dopiero bliżej turnieju wyślę rozpiskę bo jeden jest rczej pewny , drugi może nieco mniej ale też raczej pojedzie. Trzecia os stawiam na 40-50%(Nie było go na Radomskim)) W każdym razie też myślę o następnym po łodzi w Grudniu w Radomiu znowu.(tak z wyprzedzeniem by myśleć)


Do Łodzi na pewno każdemu bliżej. Przynajmniej tym z północy polski i z Warszawy. Zawsze możemy następny też zrobić w Łodzi, tyle że Ty będziesz organizował Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackout_sys




Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 51
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 15:03, 02 Lis 2016    Temat postu:

Yergin napisał:

Do Łodzi na pewno każdemu bliżej. Przynajmniej tym z północy polski i z Warszawy. Zawsze możemy następny też zrobić w Łodzi, tyle że Ty będziesz organizował Wink


A ta opcja akurat mi bardzo się podoba. Mam pomysły na zorganizowanie dużego turnieju z fabularnym twistem, ale Wrocław jest dosyć oddalonym od każdego ośrodkiem, w którym aktywnie gra 1,5 gracza (jednego wkręciłem, ale dopiero lepi armię) i w sumie każdemu byłoby bardziej na rękę dojechać gdzie indziej. Pomimo absurdalności tego pomysłu, ja mu przyklaskuję i wyrażam chęć skorzystania z takiej możliwości Very Happy

Obgadamy szczegóły na żywo na turnieju!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackout_sys




Dołączył: 26 Lip 2016
Posty: 51
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 2:26, 07 Lis 2016    Temat postu:

Dla zainteresowanych - tło fabularne mojej armii. Co prawda opowiadanie powstało na potrzeby turnieju, ale dużo motywów będzie pojawiać się w kolejnych opowiadaniach Smile
---
W pomieszczeniu rozległ się drażniący uszy dźwięk rozdzieranego metalu. Poteżny, pionowy cios oburęcznego miecza paladyna rozdarł animowany pancerz na dwoje. Gdy tylko ostrze dotarło do miejsca gdzie żywa istota ma serce, coś w środku pancerza rozbłysło krótko i wydało z siebie przytłumiony okrzyk bólu, który szybko zaniknął.

Jednym płynnym ruchem wojownik wyrwał ostrze z pokonanego przeciwnika i wykonał półobrót w stronę kolejnego pancerza, parując potencjalnie śmiertelny cios zardzewiałego ostrza. Wieloletnie doświadczenie wojenne pozwoliło miecznikowi wykorzystać impet uderzenia do odskoczenia od przeciwnika na względnie bezpieczną odległość. Niestety chwila odpoczynku nie trwała długo – w kolejnych pancerzach, stojących nad kryptami swoich dawno zmarłych właścicieli, rozbłyskiwało fioletowe światło, które zwiastowało, że za chwilę do grona upiorów dołączy kolejny.

Pomimo dość przewidywalnych, mechanicznych ruchów pancerzy, Kleon wiedział, że w tym tempie upiory w końcu przełamią jego obronę swoją przewagą liczebną i przyjdzie mu zginąć w tej zapomnianej przez czas krypcie. Wiedząc, że jego zadanie jest zbyt ważne aby mógł sobie pozwolić na porażkę, szybkim ruchem wyciągnął z jednej z kieszeni jego szaty amulet w kształcie płonących skrzydeł. Ściskając amulet opancerzoną ręką, uniósł go nad głowę i wymówił frazę-wyzwalacz. Naraz świecidełko eksplodowało palącym światłem we wszystkich kierunkach. Gdy tylko padło na szarżujące zbroje, te natychmiast padły na ziemię, pozbawione konktrolujących je sił. Wszystkie po kolei rozbłyskiwały upiornym fioletem, by po chwili pozostawić po sobie tylko echo okrzyku bólu, a także unoszące się powoli w powietrzu drobinki żaru.

Gdy tylko ostatni z pancerzy padł ponownie martwy na ziemię, w krypie znów zapadła cisza, która jako jedyna zamieszkiwała te hale przez setki lat.

W ręku wojownika pozostały tylko nadpalone resztki amuletu. Rozluźnił on dłoń, pozwalając by ciszę grobowca zmącił dźwięk upadającego, zużytego artefaktu. Następnie, wciąż nie chowając broni, ruszył powoli w stronę centralnej krypty. Gdy stanął tuż przed nią, zerknął w bok, w kierunku Widziadła, który jak wiedział, widział tylko on. Obraz ten przedstawiał z grubsza humanoidalną postać, bez wyraźnej twarzy. Wydawał się on zupełnie nie na miejscu – dłuższe spoglądanie nań powodowało ból głowy i uczucie nielogiczności, pewności, że nie powinno go tutaj być, jakby wdzierał się on do rzeczywistości nie bacząc na fakt, że wszystko co żyje wymaga istniejącego ciała. Mimo tych aspektów Obrazu, paladyn wiedział, że nie jest to widmo ani magiczny twór jakiegoś nekromanty czy demona. Nie był pewien intencji wizji, ale czuł, że postępując zgodnie z jej wskazówkami, jest w stanie uchronić Basileę przed nadciągającym złem.

Obraz skinął aprobująco głową. Wojownik schował broń i pewnym krokiem podszedł do grobowca. Nie bez trudu poruszył ciężkie wieko i zaczął powoli je przesuwać. Po chwili mógł już włożyć rękę do środka. Niepewnie zaczął badać dłonią ciemne wnętrze. Kilka pełnych napięcia sekund później, rycerze wyciągnał na zewnątrz jakiś przedmiot, wyglądający jak fragment jakiejś płaskorzeźby albo pieczęci. Badając przedmiot wzrokiem w słabym świetle wiecznych lamp żarowych, uśmiechnął się gdy rozpoznał znajome runy jego zakonu.

Pewnym krokiem ruszył w kierunku wyjścia z krypty.

*

Przed bramą zrujnowanej świątyni stanęła wysoka, szczupła postać z charakterystycznymi, szpiczastymi uszami i szramą przebiegającą przez połowę twarzy – w tym przez lewe oko. Słysząc, że ta świątynia jest jego celem, elf zdjął z zaczepów na plecach swoją ulubioną broń – podwójne ostrze pokryte elfimi runami. Wykonując kilka wymachów, cięć i pchnięć, aby być pewnym wyczucia broni, podróżnik wolnym krokiem przeszedł przez wejściowy portal.

Wnętrze zrujnowanej budowli mogłoby być istnym labiryntem dla osoby nieznającej jej topografii, ale to nie stanowiło problemu dla Val’kira. Prowadząca go Melodia uderzała w odpowiednie tony gdy miał skręcić w zły korytarz, lub nastąpić na stopień, który wcale nie musiał być tylko zwykłym stopniem.

Domyślając się, że prowadząca go Melodia wskazuje mu nie tylko właściwą drogę, ale i ukryte pułapki, Val’kir nie spieszył się i metodycznie pokonywał kolejne korytarze. Cenił sobie swoje długie, elfie życie, więc godził się na dyskomfort bólu głowy, który niosło za sobą intensywne korzystanie z dobrodziejstwa prowadzących go Dźwięków.

Po dłużej chwili elf trafił do najdziwniejszej komnaty jaką dane mu było widzieć. Na środku pomieszczenia znajdował się głęboki dół pełen zaostrzonych pali i wyściełany szkieletami dawno zmarłych śmiałków, próbujących – jak on – dotrzeć do serca świątyni i ukrytych w niej skarbów. Nad poziomem gruntu lewitowała przedziwna konstrukcja składająca się z ruchomych platform, schodków, odważników, pali nabijanych poprzecznymi kolcami i wieloma innymi elementami, których celu trudno było się domyślić. Całość konstrukcji usiana była wszelkiego rodzaju instrumentami, których zasada działania opierała się na przepływie powietrza. Wszelkie piszczałki, trąbki i rogi cicho mruczały w takt nadawany przez wiatr hulający po pomieszczeniu i świątyni. Bystre oczy elfa wypatrzyły na samym szczycie konstrukcji skrzynię.

- Oczywiście jest na samej górze... – mruknął z niechęcią i usiadł.

Minuty przeszły w godziny, a elf wciąż trwał nieruchomo i wsłuchiwał się w dziwną melodię jaką wygrywał tu wiatr przy użyciu dostępnych mu instrumentów dętych. Wreszcie uznał, że rozgryzł mechanizm działania tej konstrukcji. W zależności od dźwięków jakie wydawał z siebie dany instrument, przydzielona mu część konstrukcji – platforma, schody czy jakiś rodzaj pułapki – poruszała się według pewnego schematu. Po godzinach analizowania muzyki tej machiny, Val’Kir czuł się na tyle pewnie, że podchodząc do najniższego elementu lewitującego rusztowania, wskoczył nań z gracją i bez zbędnej pauzy ruszył dalej.

Z typową dla elfów gracją i gibkością, zaczął piąć się w górę pomieszczenia, zgrabnie omijając mknące ku niemu ostrza, młoty i haki, przeskakując z jednej platformy na drugą i biorąc po dwa, trzy stopnie naraz. Mimo wszystko jego kroki i donośny odgłos pracy maszynerii wpływały na jego zdolność wsłuchiwania się w wygrywane melodie – zdarzało mu się z ledwością uniknąć przelatującej belki, a raz musiał nawet całkiem improwizować, polegając tylko na swoim refleksie, gdy z ledwością odbił się swoim ostrzem od nadciągającego metalowej kraty, pełnej ostrych kolców.

W porównaniu z wielogodzinnym przygotowaniem do niej, wspinaczka ta zakończyła się w mgnieniu oka. Elf pozwolił sobie na chwilę odpoczynku na szczycie konstrukcji zanim podszedł do jedynego przedmiotu na górnej platformie – ozdobnej skrzyni. Pomimo obaw jednookiego, wieko odskoczyło bez problemu. Bez wachania elf wydobył ze środka fragment pieczęci i schował do swojej sakwy. Podszedł do krawędzi platformy, spojrzał w dół i powiedział:

- Naprawdę? W tę stronę też? Liczyłem, że jak już otworzę skrzynię, to przestaniecie tak śmigać jak oszalałe...

*

Kocica zdawała się nic nie wyczuwać, pomimo swojego niezaprzeczalnie potężniejszego zmysłu węchu niż ten, którym dysponowała dosiadająca jej, białowłosa kobieta. Sprawiała wrażenie znudzonej ich nużącym, powolnym spacerem.

Kobieta nie pozwalała by brak entuzjazmu wierzchowca wpłynął na jej czujność. Od wielu godzin przemierzała puszczę aby odnaleźć coś, do czego prowadził ją Zapach. Nie był to zwykły zapach do jakich przyzwyczajone jest wszystko co żyje – nie dało się sprecyzować czego był to zapach. Wydawał się być całkowicie obcy, wyrwany z kontekstu w każdej sytuacji i w każdym otoczeniu. Dłuższe skupianie się na nim bezpośrednio powodowało ból głowy i „oślepienie” zmysłu węchu na wszelkie inne zapachy. Mimo to podróżniczka tolerowała te niedogodności aby móc w pełni wyczuć wszelkie niuanse Zapachu. Zdążyła się już nauczyć co oznacza zmiana wyczuwanej przez nią Woni. Lekkość, kwaśność, słodycz – wszystkie te subiektywne odczucia wzięte razem, tworzyły czytelną wiadomość.

Dzięki temu przewodnictwu, siostra Lara trafiła do nieprzemierzonej ludzką stopą puszczy. Życie w zakonie, trening jaki tam odbyła, a także walka z wrogami jej ojczyzny sprawiły, że była doskonale przystosowana do samotnego przemierzania dzikich ostępów, co też czyniła od kilku dni. Jednakże dzisiaj wyczuła w Zapachu jakiś nowy aspekt. Jak każdy, kto brał udział w bitwie, instynktownie wyczuła co to za uczucie – ekscytacja. Spodziewała się, że wkrótce dotrze do celu.


Poszukiwania nie zmieniły tempa aż do południa. Lara już miała zarządzić postój, gdy wtem towarzysząca jej Woń raptownie znikła, pozostawiając po sobie tylko tępy ból głowy oraz całkowicie niewrażliwy na zapach nos. Wiedziała, że oznaczać to może tylko jedno. Wyćwiczony ruchem sięgnęłą do siodła, gdzie przytroczona była jej ukochana broń drzewcowa – Kolisko. Jakby na potwierdzenie jej domysłów, pantera raptownie opadła, przybierając kocią pozycję bojową i warcząc ostrzegawczo.

Z gęstwiny naprzeciwko wychynęła majestatycznym krokiem najdziwniejsza kreautra jaką siostrze daną było kiedykolwiek widzieć. Z początku wzięła ją za żywiołaka ziemi, ale gdy tylko na widoku pojawiła się w całej swej okazałości, szybko odrzuciła tę myśl. Istota przypominała kształtem ogromną, sześcionogą panterę z dodatkowymi kończynami na grzbiecie. Wyglądały one jak dodatkowa para ramion, zakończonych półmetrowymi ostrzami, lśniącymi czernią onyksu. Jednakże najdziwniejszy był fakt, że stworzenie w całości składało się z mieszaniny ziemi i skał. Jedynymi odróżniającymi się elementami były właśnie onyksowe ostrza, a także para czerwonych punkcików w miejscu oczu.

Lara nie spuszczała wzroku ze oczu bestii – nie znała jej anatomii, więc nie wiedziała jakich oznak ruchu może się spodziewać, a z jej doświadczenia bitewnego wynikało, że prawdziwe jest powiedzenie, że oczy są oknami duszy. Dla wprawnego obserwatora, spojrzenie przeciwnika nie jest w stanie ukryć zamiarów ciała. Co prawda potwór nie posiadał typowych oczu, ale nawet z migotaniach tych ogników zakonnica była w stanie co nie co wyczytać na temat jego intencji.

Jak się okazało, wybór miejsca obserwacji uratował jej życie. Po chwili wzajemnego okrążania się i hipnotycznego machania ogonami, ogniki kamiennego kocura mrugnęły nieznacznie. Lara błyskawicznie spięła nogami boki pantery – ta, dzięki latom kontaktu ze swoją panią, równie szybko wykonała gwałtowny skok w bok. Z podłoża centralnie pod kocicą wystrzelił długi, kamienny grot. Wycofał się wgłąb ziemi równie szybko jak się pojawił i po chwili okazało się co było jego źródłem – wycofujący się grot okazał się być ogonem bestii. Zajęta obserwacją oczu, siostra nie dostrzegła kiedy potwór opuścił ogon do poziomu gruntu, by zakończyć starcie jednym uderzeniem.

Znajoma euforia bitwy udzieliła się obu paniom. Pantera skoczyła z rykiem na przeciwnika siekąc pazurami. W tym czasie Lara z gracją odbiła swoją bronią cios górnej kończyny potwora i zrewanżowała się tym samym, uderzając w bok stwora. Nie zależało jej na ataku w konkretny punkt na ciele wroga – chciał wybadać jak skuteczna będzie jej broń. Jak zauważyła, pazury jej przyjaciółki nie spowodowały więcej obrażeń niż pojawienie się kilku płytkich bruzd w skórze potwora. Niestety jej Kolisko sprawiło się równie kiepsko. Może gdyby miała na to cały dzień, to byłaby w stanie coś w ten sposób zdziałać...

Oczywiście czas był tym, czego w tej chwili nie miała. Pojedynek z kamienną istotą przerodził się w desparacką serię odskoków i parowań górnych ostrzy. Kocica zajęła się manewrami i unikami ataków przednich łap potwora, a Lara broniła ich dwójkę przed bronią sieczną i starała się wymyślić jakiś plan. Tępy ból głowy, bedący efektem kilkudniowego podążania za wskazówkami Zapachu wcale w tym nie pomagał.

W pewnym momencie bestia rozwarła paszczę i ryknęła dudniącym głosem, brzmiącym jak róg, a nie stworzenie z rodziny kotowatych. Dzięki temu Lara dostrzegła w paszczy wroga światło, podobne do tego, które migotało w oczodołach bestii. Nie zastanawiając się długo – w tej chwili i tak nie widziała innych możliwości przetrwania – zakonnica wyciągnęła z podręcznej sakiewki jeden ze świętych granatów Kaby. Stawiając wszystko na jedną kartę, wypuściła z ręki Kolisko i użyła jej do odbezpieczenia bomby, by następnie rzucić ją w półprzymkniętą paszczę potwora. Kilka uderzeń serca później granat eksplodował, rozrywając przednią część istoty. Reszta cielska opadła bezwładnie na ziemię.

Lara zsiadła z ziajanej kocicy, która opadła na ziemię, tym razem by dać odpocząc mięśniom doprowadzonym do kresu wytrzymałości. Sama podeszła do kamiennego truchła i trąciła je obutą stopą. Bez utrzymującej ciało magii, było tylko konglomeratem pyłu i kamieni, które rozsypywały się pod najlżejszym dotykiem. Kobieta kucnęła i rozpoczęła poszukiwania. Po chwili wstała, podeszła do swojej wiernej towarzyszki i wsunęła do torby fragment pieczęci.

*

Na leśnej polanie stało niecodzienne zgromadzenie. Wokół płaskiego głazu stał wysoki, ciężkozbrojny paladyn, obok niego drobna, białowłosa kobieta w stroju zakonnym, a także elf ze szramą na twarzy, przechodzącą przez lewe oko. Wszystkie trzy postaci trzymały w rękach części pieczęci. Na nieme polecenie różnych Zmysłów, położyły fragmenty na kamieniu i zsunęły je ze sobą. Gdy tylko odsunęli się kilka kroków, wojownik wymówił imię ducha, którego pieczęć miała powołać do świata materialnego – Valandor.

W chwili gdy paladyn zakończył wymawiać imię dawno zmarłego herosa, pieczęć wybuchła oślepiającym światłem. Erupcja trwała kilka uderzeń serca, po czym zgasła. Na kamiennym cokole stał dwuipółmetrowy, złotowłosy mężczyzna, w ciężkiej zbroi, trzymający włócznię jeszcze dłuższą niż on był wysoki. Plecy postaci okrywał błękitny płaszcz.

- Witajcie nieznajomi. Dlaczego mnie wezwaliście?

Nim ktokolwiek ze zgromadzonych zdołał się odezwać, Valandor poczuł coś, o czym nie pamiętał już od wielu stuleci. Pomimo faktu bycia zmaterializowaną formą ducha herosa z przed wieków, Valandor poczuł w ustach bardzo dziwny Smak. Wydawał się on nieść ze sobą jeszcze jakąś inną informację niż tylko to co zwykły przekazywać ludziom kubki smakowe. Poczuł też nadciągający tępy ból głowy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez blackout_sys dnia Pon 2:31, 07 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kow.fora.pl Strona Główna -> Turnieje i wydarzenia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin